Historia Pojezierza Drawskiego
Szlaki, tajemnice, ciekawostki, legendy
Start
Wędrówki
Rozmaitości
Miejscowości
Pocztówki
Archiwalia
Prezentacje
Blog regionalisty
Księga gości
Kontakt, Informacja
Stawno - Radomyśl
Sikory Komorze - cz I
Sokory Komorze - cz II
Bobrowo - Lisi Dom
Wierzchowski Młyn ...
Majówka 2010 - II część
Baraki koło Ordensburga Krosino
Majówka 2010 - III część
Majówka 2010 - IV cześć
Siemczyno - Głęboczek
Rzepowo - Piaseczno
Złocieniec - Kańsko
Kańsko-Nieszczęśliwe Bagno
Wierzchowo - Wąsosz
Leśne opowieści
W drodze do Gronowa
Gronowskie opowieści
Nad dawną granicą
Między Starym i Nowym Worowem
Wędrówka w czasie ...
1. Pamiątki I wojny św.
2. Paniątki I wojny św.
Legendy na szlakach...
Stawno - Radomyśl

Czerwiec 2010 – piesze wędrówki

 

Ze Stawna do Radomyśli

 

J. Leszczełowski

 

Już po raz drugi ruszam na wędrówkę śladami legend i ciekawostek historycznych z pięknej wsi Stawno. Może to przypadek, a może nie. Opisując trasę do Lubieszewa i z powrotem poświęciłem dużo miejsca historii Stawna, więc nie będę się powtarzał. Dodam tylko, że przeglądając dziewiętnastowieczną mapę okolic tej wsi, dostrzegłem, że w tej miejscowości pracowały kiedyś dwa młyny. Ruiny jednego odnajdziemy dziś w zalesionym wąwozie strumienia Kamiennego, drugi pracował przy tym samym strumieniu na zachodnim skraju wsi, tam gdzie droga do Linowa przecina strumień. Znajdujące się na północny zachód od wsi jezioro Stawno to właściwie staw, który powstał w wyniku spiętrzenia wody strumienia Kamienny dla potrzeb wspomnianych dwóch młynów. Nic dziwnego, że dziś kiedy młyny już nie istnieją i woda nie jest spiętrzana, jezioro Stawno powoli zarasta. Przedwojenna nazwa jeziora to Der Teich, czyli właśnie Staw.

Po drugiej stronie wsi rozciąga się dziś Staw Łąki, który powstał w czasach powojennych na miejscu wysuszonego w XIX w. jeziora Stawno (Stoewensse). Dziś nad tym zbiornikiem wodnym urządzono kąpielisko, po tym jak zaprzestano korzystać z miejsca kąpieli na jeziorze Stawno (czyli dawnym Teichu). Staw Ląki stanowi nie lada ozdobę dla całej okolicy, o czym się przekonamy podczas niniejszej wędrówki.

Podsumowując te rozważania na temat stawieńskich jeziorek, należy stwierdzić, że obydwa zbiorniki wodne noszą dziś błędne nazwy. Dawny Staw powstały w sposób sztuczny wskutek spiętrzenia wód strumienia Kamienny nazywany jest jeziorem Stawno, a historyczne jezioro Stawno określane jest popularnie Stawem Łąki.

  

Mapa barona von Schmettau z 1780 r.

 

Możemy prześledzić wygląd najbliższych okolic Stawna na starych mapach. Zacznijmy od mapy Pomorza sporządzonej w 1780 r. przez barona Fryderyka Wilhelma Karola von Schmettau. Był on wybitnym kartografem i generałem pruskiej armii. Walczył między innymi w przegranej bitwie z wojskami napoleońskimi pod Auerstedt (1806), gdzie odniósł ciężkie rany i w wyniku czego wkrótce zmarł. Na osiemnastowiecznej mapie zobaczymy jeden młyn przy drodze do Linowna. Spiętrzona woda strumienia Kamienny utworzyła już staw na północny zachód od wsi. Co ciekawe na półwyspie stawu jest już osada. Jezioro Stawno znajduje się na południowy wschód od wsi. Zostanie ono wysuszone i zamienione w łąki w XIX wieku, podobnie jak jeziora Grosse Ploetzen koło Bonina i Hager koło Żabina. Na mapie von Schmettau możemy zobaczyć folwarki Friedrichhof (Dwór Fryderyka, dziś Radomyśl) i Bonin (dziś Bonin).    


 

Mapa z lat 30-tych XX w. Na wschód od wsi wysuszone jezioro Stawno

 

Na mapie z lat trzydziestych XX w. jezioro Stawno jest już wysuszone, ale jego zarysy są dobrze widoczne i jego nazwa została również umieszczona. Sytuacja nie zmieniła się do 1954 r. kiedy powstała, widoczna poniżej, polska mapa wojskowa. Nie ma na niej już młynów na strumieniu Kamienny, za to na wschodzie zaznaczono bardzo wyraźnie autostradę budowaną przez Niemców w latach trzydziestych i czterdziestych. Jest to odgałęzienie tzw. Berlinki, prowadzące z węzła Falkenburg (Złocieniec) do Frankfurtu nad Odrą. Kolejną ciekawostką widoczną na tej mapie jest nazwa osady Radomyśl (dawniej Friedrichhof). Ten powojenny PGR nosił po II wojnie światowej nazwę Witoldowo, a pobliski folwark Vier – Witowo.

  
  

Trasa wędrówki nakreślona na mapie wojskowej z 1954 r., na której zaznaczono budowaną przez Niemców autostradę i pierwszą powojenną nazwę Radomyśli – Witoldowo.

 

Tę bardzo dokładną wojskową mapę z 1954 r. wykorzystałem do nakreślenia opisywanej tutaj wędrówki.

Wyruszyłem z południowej części wsi, gdzie od szosy prowadzącej do Lubieszewa odbija w lewo droga gruntowa prowadząca w kierunku Żabinka i Radomyśli. W tym miejscu współcześni mieszkańcy Stawna urządzili piękny skwer z ławeczkami i murowaną kapliczką. Ustawianie przydrożnych kapliczek jest zresztą tradycyjnym zwyczajem katolickiej ludności polskiej.

Po lewej na zalesionym wzgórzu ciągnie się dawny cmentarz ewangelicki. Nie znajdziemy tam już starych nagrobków, ale pnące się po wysokich drzewach powoje przypominają o dawnym przeznaczeniu tego miejsca. Wystarczy wyjść na skraj cmentarza, żeby nacieszyć oko widokiem malowniczej wsi i Stawu Łąki.

 

 

Stary cmentarz i Staw Łąki

 

 

Stary cmentarz w Stawnie

 

 

Widok ze skraju cmentarza

 

Jeszcze ciekawsze widoki będziemy mogli podziwiać, kiedy po minięciu cmentarza zejdziemy z drogi na lewą stronę, żeby dotrzeć do dominującego nad okolicą wzgórza. Nie jest ono zalesione i z jego wierzchołka rozpościera się wspaniały widok na Staw Łąki i wieś Stawno. Wzgórze nie jest użytkowane rolniczo i porastają je interesujące, ale nie znane mi z nazwy rośliny.


 

Wzgórze za cmentarzem

 

 

Widok ze wzgórza


Widok ze wzgórza

 
Po około kilometrze marszu docieramy do rozwidlenia polnych dróg. Prosto wiedzie droga do Żabina, również bardzo ciekawa. My skręcamy w lewo w stronę Radomyśli. W ten sposób zataczamy duży łuk wokół malowniczego Stawu Łąki, który rozpościera się na lewo od drogi i przyciąga obiektyw aparatu przepięknym widokiem.

 

Widoki na Staw Łąki

 

 

Widoki na Staw Łąki


Na drodze ze Stawna do Radomyśli nie napotyka się często ludzi, za to można liczyć na obcowanie z miejscową naturą. Kiedy zbliżyłem się do jednego z przydrożnych drzew niemal znad samej głowy zerwał się myszołów, później widziałem jeszcze żurawie, czarnego bociana, dzięcioła czarnego i sarnę-matkę karmiącą swoje młode.

 

Droga do Radomyśli

 

 

Gdzieś w okolicy Radomyśli – leśne bagno

Zanim dotrzemy do dawnego PGR Radomyśl, przekroczymy sztuczny nasyp porośnięty dziś dość wysokim drzewostanem. To ślady dawnej budowy frankfurckiej odnogi autostrady Berlinka, o której już wspominałem.

Folwark w Radomyśli przedstawiono na mapie z 1701 roku. Jego historyczna nazwa to Dwór Fryderyka, czyli Friedrichshof. O pochodzeniu tej nazwy nie wiem nic bliższego. Wiele okolicznych nazw nawiązujących do imienia Fryderyk było poświęcone Fryderykowi Wielkiemu, ale w tym przypadku jest inaczej, gdyż nazwa Friedrichshof była używana jeszcze przed narodzinami tego władcy. Możliwe, że nazwę tę nadano na cześć innego władcy lub też na cześć członka rodziny właścicieli majątku ziemskiego. Po 1945 r. folwark przemianowano na Witoldowi, a później Radomyśl.

Ten niewielki folwark wchodził w skład posiadłości w Żabinku. Ciche leżące na uboczu zabudowania nie wyróżniały się niczym szczególnym. W folwarku krążyła legenda o żyjących pod ziemią krasnoludkach, ale jej treść nie zachowała się do naszych czasów.

W latach trzydziestych XX w. folwark i dwór należały do fundacji rodziny von Bergen, a administratorem był niejaki Paul Muenchenberg, który wraz z małżonką mieszkał w dworku w Radomyśli.

31 grudnia 1918 roku małżeństwo Muenchenbergów cieszyło się z narodzin syna Joachima, którego nie czekało wprawdzie długie życie, lecz sława, która stanie się jego udziałem, obiegnie całe hitlerowskie Niemcy. Joachim wychował się w folwarku w Radomyśli. Jako młodzieniec dał się poznać jako świetny sportowiec. Specjalizował się w lekkoatletyce i piłce ręcznej. Należał między innymi do złocienieckiej drużyny TSV Falkenburg 1885.  

 

Złocieniecka drużyna piłki ręcznej TVS Falkenburg 1885. Trzeci od lewej klęczy Joachim Münchenberg. 

 

Joachim Münchenberg ukończył gimnazjum w Drawsku Pomorskim, a w 1936 r. wstąpił do Szkoły Sił Powietrznych w Dreźnie. Nadal uprawiał sport, zdobywając nawet mistrzostwo Saksonii w rzucie oszczepem.

Wybuchła wojna i w listopadzie 1939 r. dwudziestojednoletni młoty pilot ruszył na front. 7 listopada 1939 r. stoczył na froncie zachodnim swoją pierwszą zwycięską walkę powietrzną z angielskim samolotem. Niespełna rok później, 14 września 1940 roku, porucznik Joachim Müncheberg z okazji zestrzelenia dwudziestego samolotu przeciwnika otrzymał Krzyż Rycerski. Dalszy szlak bojowy zawiódł go aż nad Morze Śródziemne, gdzie 1 maja 1941 roku w czasie jednego lotu bojowego zestrzelił trzy brytyjskie hurricany, za co otrzymał dębowe liście do Krzyża Rycerskiego. We wrześniu 1941, mając na koncie 62 zestrzelenia, został awansowany do stopnia kapitana. Ważnym dniem w karierze tego pilota był 5 września 1942, kiedy na froncie wschodnim stoczył setną zwycięską walkę powietrzną, za co otrzymał miecze do Krzyża Rycerskiego. Następnie został odkomenderowany do Afryki Północnej, gdzie 13 marca 1943 został awansowany do stopnia majora. Dziesięć dni później zginął w walce z samolotami amerykańskimi. Grupa samolotów prowadzona przez Muenchenberga spotkała się ze znacznie silniejszym zgrupowaniem samolotów amerykańskich. Münchenberg otoczony przez kilka wrogich samolotów zdołał jednak uciec, ale podczas gwałtownych manewrów maszyna doznała uszkodzenia. Podobno oderwał się jeden z płatów nośnych. Samolot spadł na ziemię. Muenchenberg zdołał wyskoczyć na spadochronie, został jednak ciężko ranny i zmarł w drodze do szpitala. Muenchenberg miał wówczas na koncie 500 lotów bojowych i 135 zestrzeleń. W trakcie służby latał na myśliwcu Messerschmit Bf 109.

 

 

Pilot myśliwca Joachim Müncheberg.

 

Joachim Muenchenberg okazał się jednym z najwybitniejszych asów lotnictwa niemieckiego. Walczył w strasznej wojnie po stronie ludobójczych faszystowskich Niemiec, dlatego nikt nie będzie mu na Pomorzu ustawiał tablic pamiątkowych, ale warto pamiętać o nim, kiedy zabłądzimy do zagubionej pośród malowniczych pól Radomyśli.

Byłem tutaj przed kilkoma laty. Można było wtedy obejrzeć ruderę dawnego dworku. Dziś nie ma prawie po niej śladu a pobliski park otoczony jest wysokim płotem. Kiedy dotarłem tam w czerwcu 2010, brak dworku i możliwości wejścia do parku było dla mnie dość nieprzyjemnym zaskoczeniem. Spotkałem we wsi grupę młodzieży. Opowiedzieli mi, że dworek został rozebrany przed dwoma laty. Jedna z dziewczyn powiedziała, że spędziła w tym budynku swoje dzieciństwo. W czasach gdy pracował tu PGR w tym wielkim domu urządzono mieszkania.

Na szczęście kiedy byłem w Radomyśli w 2007 r. zrobiłem serię zdjęć zdewastowanego budynku, które prezentuję poniżej.

Park dworski jest zupełnie zdziczały, a znajdujący się w nim staw zarośnięty i pokryty rzęsą wodną. Mimo to warto odwiedzić to ciche i piękne miejsce.

 



 

 

Dwór w Radomyśli – stan w 2007 r. Fot. J. Leszczełowski.

 

 

Stan obecny. Jeszcze kilka lat temu w tym miejscu stał zrujnowany dwór w Radomyśli

 

 

Dawny dworski park leży na terenie prywatnym i jest dziś ogrodzony płotem.

 

 

Krzyż we wsi Radomyśl