Historia zapisana na czaplineckich dzwonach kościelnych
Zbigniew Januszaniec
W tym serwisie, wśród materiałów związanych z historią Czaplinka umieściłem zestaw sporządzonych przeze mnie w 2006 roku odpisów tekstów z czaplineckich dzwonów kościelnych. Sporządzone "z natury" odpisy przedstawiłem bez komentarzy i bez tłumaczenia na język polski. Mogą one służyć jako materiał źródłowy dla badaczy i pasjonatów historii regionu. Według mojej oceny jest to jedyny kompletny zestaw odpisów tekstów z wszystkich zachowanych czaplineckich dzwonów.
A teraz przyjrzyjmy się niektórym ciekawostkom związanym z dzwonami a także powiązaniom łączącym napisy na dzwonach z burzliwymi dziejami Czaplinka. Zacznijmy od napisu na XVIII-wiecznym dzwonie zawieszonym na drewnianej dzwonnicy przy kościele p.w. Św. Trójcy. W tym celu cofnijmy się aż do czasów "potopu" szwedzkiego.

XVIII-wieczny dzwon odlany pożarze z 1725 roku zawieszony jest na drewnianej dzwonnicy o interesującej konstrukcji.
21 lipca 1655 roku wojska szwedzkie atakujące Polskę z terytorium sprzymierzonej ze Szwecją Brandenburgii wkroczyły z kierunku Falkenburga (dzisiejszego Złocieńca) na teren starostwa drahimskiego i po opanowaniu Czaplinka oraz zamku w Drahimiu kontynuowały marsz w głąb Rzeczpospolitej. Wkrótce jednak się okazało, jak dziwne bywają zawirowania historii. Brandenburgia zaniepokojona sukcesami Szwedów odstąpiła od przymierza ze Szwecją udzielając Polsce pomocy wojskowej. Nie była to, oczywiście, pomoc bezinteresowna. Ceną był szereg ustępstw terytorialnych na rzecz Brandenburgii, która zręcznie wykorzystała ówczesne trudne położenie Polski dla osiągnięcia swych celów związanych z trwającą od XIII wieku ekspansją na wschód. Brandenburczycy nie ukrywali dążenia do opanowania ziemi czaplineckiej leżącej na jednym z głównych kierunków brandenburskiej ekspansji. W roku 1657, w wyniku zręcznej polityki elektora Brandenburgii, król Jan Kazimierz na mocy traktatów welawsko-bydgoskich zobowiązał się do zapłacenia stronie brandenburskiej za werbunki w toku trwającej wojny ze Szwecją, kwoty 120 tys. talarów reńskich z zastrzeżeniem, że jeżeli w ciągu trzech lat Polska tej kwoty nie spłaci, Brandenburgia przejmie w posiadanie starostwo drahimskie z Czaplinkiem do czasu zwrócenia długu. Osłabionej wojną Polsce nie udało się zwrócić długu w uzgodnionym terminie. Jednocześnie Polacy spostrzegli, że korzyści jakie uzyskała od Polski Brandenburgia (zwłaszcza zrzeczenie się praw Polski do Prus Książęcych) są niewspółmierne do jej wkładu w wojnę ze Szwedami. Wstrzymano w związku z tym decyzję wydania starostwa drahimskiego, ale Brandenburczycy, wykorzystując okres bezkrólewia w Polsce po abdykacji Jana Kazimierza, 26 sierpnia 1668 roku wkroczyli zbrojnie do starostwa i przejęli je siłą. Okolicznością mającą istotny wpływ na dalsze dzieje Czaplinka było to, że traktaty welawsko-bydgoskie zawierały zapisy gwarantujące, iż po przejściu starostwa drahimskiego w ręce Brandenburgii, na ziemi czaplineckiej zachowana będzie dotychczasowa pozycja Kościoła katolickiego co w praktyce oznaczało dalsze istnienie w Czaplinku parafii katolickiej podległej biskupom poznańskim. Traktaty przewidywały, że patronat kościelny nad przekazanym Brandenburgii starostwem drahimskim pełnić będzie król polski. Z czasem okazało się, że konsekwencje tych zapisów były daleko idące, zarówno dla życia kościelnego jak i dla podtrzymywania polskości na ziemi czaplineckiej. Echo tych zapisów znajdujemy również na naszym dzwonie.

Widok spod XVIII-wiecznego dzwonu "z matematycznym rebusem"
57 lat po oderwaniu Czaplinka od Polski, miasto to zostało niemal doszczętnie zniszczone przez wielki pożar. Pożar wybuchł 10 czerwca 1725 roku między godziną 22.00 a 23.00. Zachowany opis pożaru podkreśla, że szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjała sucha pogoda oraz wiejący w tym dniu silny wiatr. Zwarta zabudowa, w połączeniu z duża liczbą stodół oraz dachów krytych strzechą sprawiła, że szalejące płomienie zdołały w ciągu zaledwie 2 godzin zamienić niemal całe miasto w wielkie pogorzelisko. Spłonęło wtedy 166 domów, 60 stodół, 40 spichrzów, ratusz miejski (w którym znajdowało się też pomieszczenie pełniące funkcję zboru luterańskiego), katolicki kościół z wieżą (czyli obecny „mały kościółek”), szkoła oraz ewangelicki i katolicki dom parafialny. Siła ognia była tak wielka, że od niesionych z wiatrem iskier zapaliły się nawet stodoły stojące po drugiej stronie zatoki jeziora Drawsko. W wyniku pożaru straciło życie 10 osób, a około 100 odniosło rany i poparzenia. Pamiątką tamtych wydarzeń jest stojąca przy kościele p.w. Św. Trójcy drewniana dzwonnica z XVIII-wiecznym dzwonem. Interesująca sylwetka tej dzwonnicy do tego stopnia wrosła w czaplinecki krajobraz, że rzadko sobie uświadamiamy, że powstała ona w wyniku problemów z odbudową "małego kościółka" po wielkim pożarze z 1725 roku. Władze pruskie nie były zainteresowane odbudową katolickiego kościoła. Wydane zostało nawet polecenie zniszczenia kościoła, w wypadku gdyby katolicy przystąpili do jego odbudowy bez zgody króla pruskiego. Ostatecznie o losach "małego kościółka" zadecydowała jednak treść traktatów welawsko-bydgoskich. W wyniku intensywnych starań ówczesnego biskupa poznańskiego, nastąpiła zmiana w początkowym stanowisku władz pruskich, gdyż król pruski zaczął się obawiać, ze Polska występując w roli obrońcy katolicyzmu na obszarze utraconego starostwa, może przypominać sobie o swych prawach do tego obszaru. Na skutek tych obaw władze pruskie spełniły cały szereg żądań biskupa poznańskiego, zaakceptowały nominację Christiana Heina, którego biskup ten w porozumieniu z królem polskim wyznaczył na czaplineckiego proboszcza, a następnie wyraziły zgodę na odbudowę spalonego kościoła katolickiego. Po wielu kłopotach kościół odbudowano. Nie udało się jednak odbudować kościelnej wieży. Z tego powodu przy kościele wzniesiono drewnianą dzwonnicę. Ciekawostką o wyjątkowym charakterze jest arcyciekawy napis znajdujący się na XVIII-wiecznym dzwonie zawieszonym na tej dzwonnicy. Rozwińmy nieco ten wątek. Proboszcz Christian Hein kierował parafią do roku 1735. Na odlanym na jego zamówienie w 1730 roku przez ludwisarzy kołobrzeskich nowym dzwonie umieszczony został następujący łaciński tekst (według sporządzonego odpisu „z natury”):
QVAE SECVNDO FVIT TRISTI MISERE CORRVPTA AB IGNE
DENVO RESTITVIT CHRISTIANVS HEIN
CANONIC, CATHEDRAL: POSNANIEN:PRAEP:
CZAP: SEREN: POLONIAE REGIS SECRETARIVS:
Napis ten w swobodnym przekładzie oznacza: „Ten, który po raz drugi przez smutne wydarzenia zniszczony ogniem, został odtworzony przez Christiana Heina, kanonika katedralnego poznańskiego, plebana Czaplinka i sekretarza króla polskiego”.
Należność za dzwon uregulowana została jednak dopiero po objęciu probostwa około 1736 roku przez Franciszka Lentza, w wyniku czego ówcześni czaplineccy parafianie usunęli z dzwonu nazwisko Christiana Heina (zresztą w taki sposób, że jest ono nadal dość czytelne) i wygrawerowali nad usuniętym nazwiskiem napis: FRAN:LENTZ dla upamiętnienia nazwiska tego proboszcza, który sfinalizował zakup dzwonu. Przyjrzyjmy się teraz dokładnie łacińskiemu napisowi. Zawiera on w swej treści prawdziwy matematyczny rebus(!). Pierwszy wiersz napisu umieszczony jest na ozdobnym otoku znajdującym się na obwodzie górnej części dzwonu. Pozostałe trzy wiersze umieszczone są niżej, na bocznej powierzchni dzwonu. W tekście całego napisu zwracają uwagę uwydatnione, większe od pozostałych, litery: I, V, L, C, D, M. Tu istotne znaczenie ma fakt, że wyeksponowane w ten sposób litery pełnią jednocześnie funkcję znaków graficznych oznaczających cyfry rzymskie. Suma tych powiększonych liter w pierwszym wierszu napisu znajdującym się na obwodzie dzwonu, czytanych jako cyfry rzymskie daje liczbę 1725, czyli rok pożaru, suma pozostałych wyróżnionych dużych liter napisu, czytanych jako cyfry rzymskie daje liczbę 1730, czyli rok odlania dzwonu. Jest rzeczą ciekawą, że dla potrzeb tego niecodziennego szyfru wszystkim występującym w napisie literom U nadano kształt litery V. Ten niezwykły cyfrowy rebus możemy podziwiać do dziś, ponieważ podczas usuwania z dzwonu nazwiska Christiana Heina celowo pozostawiono nienaruszone te duże litery, które składają się na zakodowaną w napisie datę odlania dzwonu. Sprawdźmy zaszyfrowane w napisie daty:
Data pożaru = (V + C + V + D + V + I + I + I + M + I + C + V + I ) = ( 5+ 100+ 5 + 500 + 5 + 1 + 1 +1 + 1000 + 1 + 100 + 5 + 1 ) = 1725
Data odlania dzwonu = (D + V + + I + V + I + C + I + I + V + I + C + I + C + C + D + L + I + C + L + I + I + C + I + V) = ( 500 + 5 + 1 + 5 + 1 + 100 + 1 + 1 + 5 + 1 + 100 + 1 + 100 + 100 + 500 + 50 + 1 + 100 + 50 + 1 + 1 + 100 + 1 + 5) = 1730.
Jak widzimy, rachunek się zgadza, niemniej jednak skomplikowany sposób zakodowania dat, w wyniku którego napis na dzwonie stał się matematycznym rebusem, skłonni jesteśmy dziś oceniać jako pomysł dość ekscentryczny. Pamiętać jednak musimy, że w I połowie XVIII wieku panował u nas barok, a był to styl znany z różnych udziwnień, zawiłości i z niezwykłych pomysłów. Treść napisu z rebusem należy więc uznać za przejaw barokowej fantazji typowej dla tamtego okresu. W łacińskim napisie zwraca również uwagę użycie polskiej nazwy Czaplinka w postaci skrótu "CZAP:". Trzeba pamiętać, że napis powstał w czasie gdy ziemia czaplinecka oderwana w 1668 roku od Polski należała już do państwa pruskiego, w związku z czym urzędowa nazwa miasta brzmiała wtedy Tempelburg. Ponadto warto zauważyć, że napis podaje jeden z tytułów używanych przez proboszcza Heina w brzmieniu: "POLONIAE REGIS SECRETARIUS" (czyli: sekretarz króla polskiego). Zapisy te są interesującym potwierdzeniem XVIII-wiecznych związków czaplineckiej parafii katolickiej z Polską. W napisie zwraca także uwagę ten fragment, który mówi, że dzwon został zniszczony przez ogień już po raz drugi. Wyjaśnienie tej sprawy odnajdujemy analizując napis umieszczony na innym czaplineckim dzwonie. Przyjrzyjmy się mu.
Górną część największego czaplineckiego dzwonu (o średnicy ok. 117 cm) zdobią ornamenty roślinne.
Na przykościelnym placyku, w sąsiedztwie dzwonnicy, znajduje się niewielkie zadaszenie, pod którym złożone są trzy dzwony. Są to dzwony zdemontowane w 1992 roku z przyczyn technicznych z czaplineckiego kościoła p.w. Podwyższenia Krzyża Św, czyli z "dużego kościoła", ale - jak się zaraz przekonamy - historia tych dzwonów jest ściśle związana zarówno z dziejami miasta jak i z losami "małego kościółka". Na największym z tych dzwonów, o średnicy ok. 117 cm, odnajdujemy napisy, w części pisane po niemiecku, w części po łacinie. Z inskrypcji na dzwonie wynika, że ufundowała go w 1925 roku miejscowa kobieca ewangelicka organizacja kościelna i że odlany został w ludwisarni Schiling w mieście Apolda, w miejsce starszego dzwonu, przetopionego na potrzeby militarne podczas I wojny światowej. Niezwykłą ciekawostką jest ta część inskrypcji, w której zacytowany został łaciński tekst, który znajdował się na poprzednim dzwonie, przetopionym podczas I wojny światowej. Oto jej fragment:
ANNO MDCX
A LUTHERANIS TEMPELBURGI COMPARATA, SED ANNO 1725
URBIS ET ECCLESIANORUM INCEDIO CONSUMATA
DEI GRATIA ET SACR.REGIS MAIESTATIS PRUSSIAE FRIEDERICI WILHELMI
MUNIFICENTIA EVANGELICIS ANNO 1726 RESTITUTA
CLANGORE DERUPTA ET DENUO RESTITUTA 1872.
Ten fragment napisu w wolnym przekładzie oznacza: "W 1610 roku luteranie Czaplinka mnie zakupili, ale w roku 1725 zniszczył mnie pożar miasta i kościoła, dzięki Bogu i szczodrości króla pruskiego Fryderyka Wilhelma odlano mnie na nowo w 1726 roku, a ponownie odtworzono w 1872.".
Napis ten przedstawia dzieje dzwonu od 1610 roku, co może się wydać dziwne tym Czytelnikom, którzy wiedzą , że "duży kościół" wzniesiono dopiero w XIX w. Aby to wyjaśnić, prześledźmy zawiłe losy "małego kościółka" i jego dzwonów. Pomogą nam w tym sporządzone w 1718 roku przez urzędnika domeny drahimskiej Homboldta odpisy inskrypcji, które były umieszczone na dwóch dzwonach odlanych w 1610 roku dla "małego kościółka". Szczególne znaczenie ma napis z "dużego dzwonu" stwierdzający, że został on odlany po pożarze Czaplinka, w dniu 26 maja 1610 roku. Napis na drugim dzwonie (określonym przez Homboldta jako "dzwon średni") podawał datę odlania dzwonu: 6 czerwca 1610 r. Napisy informowały, że oba dzwony wykonane były przez braci Jakuba i Joachima Karstede. Z faktu, ze w odpisach jest mowa o dzwonie dużym i średnim, badacze wysnuwają wniosek, że w "małym kościółku" musiał być również trzeci - mały dzwon. Przeanalizujmy informacje zawarte w tych napisach. Ich treść prowadzi do wniosku, że nowe dzwony odlane zostały w związku z pożarem Czaplinka, podczas którego spłonął również "mały kościółek" i zniszczeniu uległy kościelne dzwony. Ciekawostką jest fakt, że zachowane do dziś skromne informacje o tym pożarze Czaplinka pochodzą głównie ze wspomnianej wyżej inskrypcji na kościelnym "dużym dzwonie". Inskrypcja ta nie podaje daty pożaru. Z tego powodu historycy różnie datują to wydarzenie. Fakt, że nowe dzwony dla odbudowywanego po pożarze kościoła odlano w maju i w czerwcu 1610 roku, nie wyklucza możliwości, że pożar mógł mieć miejsce w tym samym roku, ale większość historyków wyraża pogląd, że pożar ten wydarzył się przed 1610 rokiem. Niektórzy datują ten pożar nawet na koniec XVI stulecia. W tym miejscu naszych rozważań musimy uwzględnić okoliczność. Otóż, sąsiedztwo Nowej Marchii - a zwłaszcza długotrwała nowomarchijska ekspansja osadnicza skierowana na tę część terytorium Polski, na którym leżało starostwo drahimskie - sprawiło, że starostwo to znajdowało się w tamtym czasie pod dużym wpływem nauk Lutra. W wyniku postępującej reformacji "mały kościółek" (będący wtedy jedynym kościołem w Czaplinku), należał wówczas czasowo do luteran i to właśnie oni zajęli się odbudową kościoła i wyposażeniem go w dzwony. Z tego powodu w cytowanym napisie na dużym dzwonie znalazł się zwrot : "luteranie Czaplinka mnie zakupili". W roku 1624 "mały kościółek" został zwrócony katolikom. Spłonął on podczas kolejnego - opisanego już wcześniej pożaru miasta, który miał miejsce w roku 1725, w kilkadziesiąt lat po przejęciu starostwa drahimskiego przez Brandenburgię. W czasie tego pożaru wraz z kościelną wieżą zniszczeniu uległy także trzy dzwony odlane w 1610 roku. Dla odbudowywanego przez katolików "małego kościółka" został odlany w 1730 roku - opisany wcześniej - nowy dzwon, wiszący do dziś na przykościelnej dzwonnicy. Z kolei ewangelicy położyli w roku 1726 kamień węgielny pod budowę nowego zboru z "pruskiego muru", prawdopodobnie w miejscu dzisiejszego "dużego kościoła". Król pruski Fryderyk Wilhelm I przyznał Czaplinkowi 500 talarów na budowę zboru. Dla wznoszonej przez ewangelików świątyni odlano trzy dzwony z metalu pochodzącego z przetopionych dzwonów z "małego kościółka". Z pewnością o przetopieniu tych dzwonów na potrzeby nowo wznoszonej ewangelickiej świątyni przesądził fakt, ze pochodziły one z okresu, gdy "mały kościółek" znajdował się przejściowo w rękach ewangelików, a także to, że w pierwszym okresie po pożarze władze pruskie nie przewidywały odbudowy czaplineckiego kościoła katolickiego. Gdy w roku 1832 luterański zbór z pruskiego muru zastąpiony został zachowanym do dziś okazałym murowanym "dużym kościołem", odlane po pożarze z 1725 roku dzwony zapewne znalazły w nim swoje miejsce. Z inskrypcji na dużym dzwonie wynika, ze w bliżej nieznanych okolicznościach został on w 1872 roku zastąpiony nowym dzwonem, który przetrwał do I wojny światowej. Można domniemywać że dzwon ten mógł być przekazany na przetopienie podczas wojny francusko-pruskiej (1870-1871) w celu pozyskania metalu do celów militarnych, a następnie odtworzony w 1872 roku. Podkreślam, że pogląd o przekazaniu dzwonów na potrzeby tej wojny jest tylko moją, nie potwierdzoną jednoznacznymi dowodami hipotezą. Pamiętajmy jednak o napisie z dużego dzwonu, gdzie mówi się, że dzwon ten odlano dzięki o szczodrości króla pruskiego. Inaczej mówiąc - dzwon został sfinansowany przez króla, co było okolicznością, która mogła przyczynić się do przekazania dzwonu na potrzeby wojenne. Przekazywanie dzwonów kościelnych na potrzeby militarne było w przeszłości częstą praktyką, co potwierdzają m.in. dalsze losy dużego dzwonu, ponownie przetopionego podczas I wojny światowej. Przyjrzyjmy się teraz napisom umieszczonym na pozostałych dwóch dzwonach leżących dziś pod zadaszeniem koło "małego kościółka".
Na jednym z nich, o średnicy ok. 85 cm znajduje się napis mówiący, że odlano go w ludwisarni Schiling w mieście Apolda w 1925 roku w miejsce małego dzwonu przetopionego w czasie wojny światowej oraz że poświęcony jest on pamięci 190 członków tutejszej gminy ewangelickiej, poległym podczas tejże wojny. Napis zawiera również dwa krótkie cytaty z Biblii.
Napis na najmniejszym dzwonie (o średnicy 85 cm). Powierzchnię między napisem, a górną krawędzią dzwonu wypełniają ornamenty roślinne.
Na drugim dzwonie, o średnicy ok. 92 cm, oznaczonym "numerem fabrycznym" 938, znajdujemy pisany gotykiem poetycki czterowiersz, który w swobodnym przekładzie brzmi następująco:
Duszom – niebo,
Ziemi - pokój Boży,
Cudzoziemcom – dom ojczysty,
To niech zwiastuje głos tego dzwonu.
Ponadto napis na tym dzwonie informuje, że został on odlany w Szczecinie w firmie C.Voβ & Sohn w 1883 roku (a więc krótko po zakończeniu wojny francusko-pruskiej).

Dzwon z 1883 roku (o średnicy 92 cm ) cechuje obfitość zdobień. Ozdobny ornament w połączeniu z gotykiem inskrypcji tworzy oryginalną całość.
Górna, bogato zdobiona część dzwonu z 1883 roku.

Ozdobne zawieszenie (tzw. korona) dzwonu z 1883 roku.
Nieodparcie nasuwa się wniosek, że rodowód tych dwóch dzwonów również może sięgać 1610 roku i że podobnie jak duży dzwon, przetopione zostały one po pożarze z 1725 roku na dzwony dla nowo budowanej świątyni ewangelickiej, a następnie co najmniej jednokrotnie były przetopione na potrzeby militarne i ponownie odtworzone. Oznaczałoby to, że wszystkie trzy dzwony spoczywające dziś przy kościele p.w. Św. Trójcy, niejako symbolicznie wróciły do "małego kościółka". Tylko symbolicznie, bo "mały kościółek" od dnia pożaru w 1725 roku nie posiada już wieży, na której dzwony te mogłyby zawisnąć.
Napisy na czaplineckich dzwonach są nie tylko historyczną ciekawostką. Są również cennym źródłem informacji. Zawierają informacje będące znakomitym uzupełnieniem źródeł faktograficznych dotyczących dziejów Czaplinka.
Zbigniew Januszaniec
 |